„Łk 4,38-44” UMIŁOWANY (środa 04-09-13)

The Good Shepherd, James Powell 1888>„Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On stanąwszy nad nią rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei”.

„O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. (…) Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego”

Choć to jeszcze nie czas na kolędy to warto zacytować fragment „oj maluśki” w kontekście dzisiejszej ewangelii
„Cy nie lepiej by tobie, by Tobie siedzieć było w niebie. Wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie”

W dzisiejszej ewangelii widzę Jezusa zmęczonego „popularnością” całą noc ciężko pracował a i za dnia na pustyni nie dali mu spokoju.

„Hej, co się więc takiego, takiego Tobie, Panie stało, Ześ się na ten kiepski świat, kiepski świat przychodzić zachciało”.

W dzisiejszej ewangelii widzę Jezusa, który tak bardzo kocha człowieka, pragnąc z nim być wiecznie, że gotów jest dać się mu (człowiekowi) umęczyć i ukrzyżować.

Ks. Jerzy Gonta Salezjanin

Jedna myśl na temat “„Łk 4,38-44” UMIŁOWANY (środa 04-09-13)

  1. Panie, rozkaż i mojemu rozgorączkowaniu, aby mnie opuściło. Abym mogła wstać i usługiwać Tobie i tym, do których pójdę z Tobą. Abym mogła nieść ulgę tym, których ogarnia mrok zapadający po zachodzie słońca – zwątpienie, lęki, bezradność, zagubienie, ciemne noce, „ślepota” na to, co ważne i sensowne… Daj mi też mądrość udawania się na miejsce pustynne, by tam z Tobą znaleźć wytchnienie, a potem znów iść tam, gdzie Ty.

Dodaj komentarz