„Mk 10,28-31” POWOŁANIE (28.05.13)

JP2_1„Piotr powiedział do Jezusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

1. Wyrzeczenie „powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii,” czyli zrezygnowanie z założenia rodziny.

2. Staje się zadaniem „żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań” wyznaczonym człowiekowi żyjącemu w samotności dla Chrystusa. Stokroć więcej teraz oznacza, że wszyscy ludzie a jest ich setki, może tysiące postawieni na mojej drodze SĄ MOJĄ RODZINĄ TERAZ (niesamowite :)) im mogę poświęcić całe życie teraz.

3. Nagrodą „a życia wiecznego w czasie przyszłym” tu chyba nic nie trzeba dodawać 🙂 🙂 :).

Nie bójcie się żyć tu na ziemi tylko dla Chrystusa rezygnując z założenia rodziny „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” Mt. 8,26 Odwagi nagroda jest wielka.

Ks. Jerzy Gonta SDB

6 myśli na temat “„Mk 10,28-31” POWOŁANIE (28.05.13)

  1. Czyli co mają zrobic ci co już założyli rodziny? Dla nich nagroda bedzie mniejsza bo wybrali rodzine? Zupełnie słów Jezusa nie rozumiem w takim kontekście jak to ksiądz napisał, Myślę że ten kto decyduje się pójść za Jezusem w końcu rozumie, że nic przez to nie traci, ale zyskuje. Braci i siostry w wierze. Wspólnotę? Poznajesz takich samych „wariatów” jak Ty którzy zachwycają się Jezusem i chcą z Nim iśc bez względu na wszystko, w radości i smutku, w biedzie i dostatku, zdrowiu i chorobie. W małzeństwie czy nie. Idący za Jezusem ma nadzieję na życie wieczne i wie, że będzie ono dającą tyle radości wspólnotą z Bogiem i bliskimi. Przepraszam ale takie odniosłam wrazenie z komentarza księdza jakby małżeństwo było czyms drugorzędnym dla Jezusa. A powołania sa w życiu przecież różne. Amen

  2. Małżeństwo tu na ziemi i tylko tu (w niebie nie ma małżeństw bo już nie będą potrzebne) jest szkołą, lekcją prowadzącą ostatecznie do życia z Bogiem w osobistej więzi w wieczności.

    Celibat czyli życie w samotności dla Chrystusa, jest na ziemi tym, czym będziemy wszyscy istnieć w wieczności.

    Cel jest ten sam, lecz celibatariusze już tu na ziemi pragną żyć tak jak w niebie, mając za oblubieńca Chrystusa. Pani oblubieńcem tu na ziemi jest mąż, a we dwójkę dla swoich dzieci macie być jak Pan Bóg, dając im jasne świadectwo jakie dawał Jezus wszystkim. Przyjdzie czas gdy oblubieńcem dla każdego z was będzie Chrystus.

    Proponuję szukać w komentarzach pozytywnych wskazówek dla siebie i dla rodziny. Łatwo znaleźć coś z czym się nie zgadzam wtedy proponuję modlitwę Do Ducha Świętego o pomoc, może jednak przyjdzie rozwiązanie.

    Myślę że tytuł jasno wskazuje co chciałem przekazać w komentarzu. Żyjąc wyłącznie dla Jezusa mam szanse być duchowo ojcem nie tylko jednego, dwóch, trójki czy nawet dziesiątki dzieci, lecz moją rodzina są wszyscy postawieni na mojej drodze, ich mam Kochać tak, jak pani ma Kochać swoje dzieci. 🙂 Z Panem Bogiem

  3. „Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci…”

    Dziś Jezus dał mi namacalnie doświadczyć tej łaski, (nie pierwszy raz co prawda) lecz z wielką mocą. Po Mszy Świętej wieczornej podeszli do mnie rodzice z dziećmi komunijnymi, by podziękować za przygotowanie do tego wydarzenia i ofiarowali mi obrazek ze Świętą Rodziną i różaniec z prośbą bym się za nich modliła. Powiedziałam im, że nie było takiego dnia, bym nie ofiarowała w ich intencjach dziesiątka różańca, gdyż wszyscy ludzie, których Pan Bóg stawia na mojej życiowej drodze są moją Rodziną i codziennie modlę się za tych, którzy byli, są i będą na mojej drodze życia.

    Tak jest, tak przeżywam każdy kontakt z drugim Człowiekiem – jako Dar Boga dla mnie, a jednocześnie zadanie, by wspierać Go modlitwą, a czasem dobrym słowem w życiowej wędrówce do NIEBA.

    A potem były buziaki dla wszystkich dzieciaków i nie dało się pominąć żadnego, bo same się dopominały: jeszcze ja siostro!, jeszcze ja! 🙂

    To jest naprawdę cudowne mieć taką WIELKĄ RODZINĘ 🙂

    Są to niesamowite chwile, gdy Słowo Boże jest tak autentyczne, że aż dotykalne.

    (Nie rozumiem tylko dlaczego oni wszyscy płakali, gdy im o tym mówiłam???)

Dodaj komentarz